Dokumentacja Zorki-1, skan negatywu Ilford Pan 400, Hydrofen 1+3.
SACP nie tylko dla dinozaurów.
Przed obejrzeniem radziłbym przyciszyć głośniki.
Postanowiłem przeprowadzić pewien eksperyment. Przy pomocy komputerowych programów modulujących, zapisałem powyższy skan fotografii w postaci dźwięków, którymi za pośrednictwem kasety magnetofonowej posługiwał się m.in komputer Commodore 64. Ten oczywiście również znalazł się na tym "zlocie".
Słyszalny tu hałas (a raczej jego fragment, o czym poniżej...) w 100% odpowiada treści powyższej fotografii i gdyby nie bariera technologiczna w postaci naprawdę niewielkiej pamięci wymienionego tu sprzętu (64kb = 0,0000610352 dzisiejszego gigabajta), oraz długości samej taśmy (fotografia zajęłaby na kasecie niecałe 7godzin takich szumów), to bezproblemowo dałoby się ją wczytać na poczciwym "złomodorku".
Przeprowadzając ten eksperyment, liczyłem na nadanie kolejnego (dźwiękowego) wymiaru swoim fotografiom, które w moim przypadku są nierozerwalnie związane z szeroko rozumianym jazgotem.
Po pierwszych próbach doszedłem jednak do wniosku, że sygnał jest na tyle monotonny, że w żaden sposób nie potrafi współgrać z obrazem tak jak np. w przypadku kardiogramów zestawionych z dębami Heinza Eberta.
Pozostawiam to jednak w ramach ciekawostki i pamiątki po fajnej zabawie.
Lekcja na dziś: teraz już wiem, co tak naprawdę oznacza termin "szumy z matrycy" :)




