czwartek, 27 marca 2014

Poznań, ul.Jaworowa/Racjonalizatorów

skan odbitki na papierze 18x24.


Skończyłem prace nad wywoływaczem. Jak na 27 DIN, mały obrazek i radziecką optykę jest całkiem klawo. Ostry i dobrze wypracowany negatyw zawsze można spieprzyć przy odbijaniu.

(oczywiście, gdy najdzie człowieka taka ochota).

Odwrotna kolejność nie zawsze jest możliwa, więc lepiej mieć dobry materiał wyjściowy. Tym samym, warto poszukiwać i kombinować, choć od paru dni uporczywie uskuteczniam naświetlanie zdjęć na szmatach.

W okolicznych lumpeksach powoli zaczyna brakować prześcieradeł, ale dzięki temu zaczynam panować nad procesem.

To jedno z dwóch zdjęć, które udało mi się jeszcze upolować. Niestety, już wyłażą.

M.Raczkowski

Poczekam jeszcze parę tygodni by powtórzyć ten kadr. Po pojawieniu się pierwszych liści, zdjęcie będzie miało równie ciekawą (choć odrobinę inną) wymowę.






Jak okiem sięgnąć front.




niedziela, 9 marca 2014

Poznań, Os.Dębina

Skan odbitki ok 20x20 cm + ramka i taśma, czyli takie tam z Rolleicorda.

Prawdopodobnie jest to ostatnie zdjęcie z tej serii/cyklu. Niestety coraz trudniej o właściwe światło, które tak bardzo jest mi do tych ujęć potrzebne.

Być może dokończę to w przyszłym roku.
Upierdliwe słońce jest jednak całkiem fajne do Orwocoloru, mam jeszcze kilka rolek starego (ale czy dobrego?) UT18.

Oprócz aspektów czysto praktycznych (te śmiecie mają dziś bardzo  niską czułość, lodówkowego rekordzistę szacuję na 1-3 DIN), to silne słońce bardzo mocno kojarzy się nam  z barwną fotografią amatorską, szczególnie w rodzinno-pamiątkowym wydaniu.

Lecz czy tylko amatorską?

Rynek w Chodzieży 1986, skan pocztówki wyd. KAW.

 To moja ulubiona pocztówka...chyba ze względu na tą czarną Wołgę. O zgrozo, ona istnieje.

(Choć mnie straszono już Cyganami, lecz Ci na szczęście nigdy mnie nie zabrali, gdy byłem niegrzeczny. Mimo wszystko,  po dziś dzień panicznie się ich boję.)




Tak czy inaczej, może jeszcze coś się uda zrobić.
 



niedziela, 2 marca 2014

Wągrowiec, Plac Zwycięstwa


Skanografie z negatywu Orwo UN54.

Żyję prawie 27 lat, a nigdy dotąd nie zawitałem na  wągrowieckim Berdychowie. W mglisty, pierwszomarcowy poranek zapuściłem się tam po raz pierwszy, choć głównym celem moich odwiedzin było obejrzenie i ewentualny zakup wymarzonej kurtki.

 Aparat zabrałem ze sobą przy okazji. I tak zamierzałem sprawdzić działanie ostatnio opracowanego, autorskiego wywoływacza na bazie klasycznej formuły Beutlera. Jestem bliski uzyskania środka, który będzie spełniał wszystkie moje oczekiwania. Z poczciwego Heliosa można jednak bat ukręcić.

To specyficzne miejsce, które znacznie różni się od pozostałych części mojego miasta. Może chodzi o nazwy (szczególnie te dawne) ulic ? Rodzaj zabudowy? Położenie na krańcu miasta? Możliwe. Choć nie znam historii tego miejsca, czułem się tam podobnie jak na poznańskim Świerczewie. Podobna, trudna do nazwania atmosfera.

Tylko jest tam znacznie ciszej.