poniedziałek, 22 lipca 2013

Lody rzucili!


(Skan diapozytywu Orwochrom UT20, termin ważnosci 1988, bez korekcji barwnej)

21 lipca przy ul.Kościelnej rzucili  prawdziwe lody.

Lodziarnia działa chyba od  niedawna, choć jest już niezwykle popularna. Wszyscy znajomi umieszczają w internecie swoje pamiątkowe, amatorskie zdjęcia z tą wieczną, niekończącą się kolejką w tle.

Wpadłem popatrzeć jak ludzie jedzą lody mając jednocześnie zamiar zrobić równie amatorskie ujęcie. Po swojemu.

Wydawałoby się, że pewne widoki, procedery czy zjawiska są już jedynie domeną poprzedniej epoki.  Oddzielamy przeszłosć od teraźniejszości grubą kreską i z pełnym przekonaniem mówimy, że nie żyjemy już w socjaliźmie.

Nie żyjemy też w pełni ukształtowanym kapitaliźmie. Żyjemy  na granicy, na historycznej cezurze. Od lat 90-tych minęło trochę czasu. Śmiem jednak twierdzić, że przemiany trwają nadal, choć nie mają już takiego tempa jak te 20-lat temu. Po prostu nie rzucają się tak w oczy. 

Polska wciąż przeżywa swoją transformację. Zarówno społeczno-gospodarczą, jak i obyczajowo-mentalną czy architektoniczną (o  czym świadczą chociażby stare pomniki czy nazwy niektórych ulic). 
Taki jest już urok historii. Poszególne epoki nie znikały jak za pacnięciem magicznej różdżki. Zmiany  dokonywały się powoli, stopniowo...a  przełomowe daty to jedynie kwestie umowne.

To, z czym mamy do czynienia teraz stanowi pewien zlepek, pomieszanie, koegzystencję epok. Jedna stopniowo zastępuje drugą. Nadal.


Myślę, że warto to dokumentować, chociażby dla potomnych.



piątek, 19 lipca 2013

Łekno

(skan diapozytywu)

W Łeknie przez chwilę czułem się jak prawdziwy fotograf.







(skany robionych na szybko stykówek 6x9)






(skan diapozytywu)


wtorek, 16 lipca 2013

Piła



Skany diapozytywów Orwo UN54 (niekadrowane, nieprostowane)

Tryptyk o Pile przywieziony z pleneru, czyli nawiązanie do wcześniejszego monologu.

Może i nie ma tu wojska, ale atmosferę minionej epoki czuć już na dworcu.





poniedziałek, 15 lipca 2013

HCP Wągrowiec

Skan diapozytywu  (cross Orwo UN54), pełna klatka.

Ostatni wyjazd  w plener uświadomił mnie, że miasto do którego się wybierałem istnieje jedynie w mojej  pamięci i wyobraźni.

Straciło bowiem swój niepowtarzalny klimat. Charakterystyczne cechy, które przez wiele lat wyróżniały je na tle innych miejscowości  zanikły.  W  Pile kojarzonej przez długi czas z wojskiem nie ma już wojska, a we Wrześni słynącej z Tonsilu nie ma już tak naprawdę Tonsilu. Za kilkanaście lat nikt nie będzie pamiętał, że coś takiego w ogóle tam było. Wrześnię w najlepszym wypadku ktoś skojarzy z protestem dzieci,  ale kto by się  tam dziś uczył historii...

Wszystko się unifikuje i coraz częsciej jest na jedno kopyto. Pojawiają się kolejne miasta i miasteczka jakich wiele: z popularnymi marketami, sieciówkami, firmami czy hamburgerodajniami (bo trudno to nazwać restauracją)  typu McDonalds. Namacalna globalizacja w skali mikro (?).

Zacząłem zwracać na to uwagę już w Koninie. Z roku na rok jest coraz mniej górniczy. Aż się zwiedzać nie chce. Wolę chyba jeździć po wioskach (szkoda, że nie mam mobilnego pojazdu klasy motór) licząc na to, że w zabita dechami dziura zawsze może  czymś fajnym zaskoczyć. Podobno podróże  kształcą, lecz trudno nauczyć się czegokolwiek nowego, gdy wszędzie zaczyna być  tak samo.

Zdjęcie wykonałem pod wągrowieckim oddziałem zakładów  im. Hipolita Cegielskiego. Podobno niebawem  zostaną rozebrane. W ich miejscu powstanie pewnie nowy supermarket.