poniedziałek, 10 września 2018

Fotografia turystyczna: Chełm, ul. Hutnicza

Skan odbitki 15x22.

W Chełmie byłem niecały miesiąc temu z okazji Amiparty. Znalazłem ten kadr w drodze do sklepu.
 
Klimaty pogranicza, choć na każdej z granic Polski jest pewnie inaczej.  Nie jestem do nich przyzwyczajony, więc wróciłem się po aparat mimo paskudnej pogody.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

AmiParty #23 - Dokumentacja/backstage







Dokumentacja - skan.


W dniach 17-19.08.2018 w Chełmie (woj. lubelskie) odbyła się XXIII edycja AmiParty, czyli zlotu sympatyków, użytkowników i fanatyków nieprodukowanych już komputerów Amiga.

Mimo iż producent (Commodore) ogłosił bankructwo w 1994 roku, „Przyjaciółka” nadal gromadzi wokół siebie swoich zwolenników. W ich grtonie znajdują się także twórcy z tzw. demosceny, którzy wciąż robią grafiki, muzykę, czy multimedialne prezentacje (tzw. dema) m.in na tę platformę. Zobaczenie nowych, cyfrowych dzieł, które wciąż powstają na tym konkretnym typie maszyny było dosłownie wzruszające. Musiałem opuścić salę w połowie pokazu. By jednak to zrozumieć - trzeba naprawdę kochać Amigę.


Sam od 20 lat marzę o tym, by zacząć udzielać się na demoscenie. Swojego czasu próbowałem nawet tworzyć na 25-letniej Amidze 1200 trójwymiarowe grafiki, co z dzisiejszego punktu widzenia jest (najprościej rzecz ujmując) sportem ekstremalnym, gdy weźmiemy pod uwagę b.ograniczoną moc obliczeniową ponad 20-letnich komputerów. Kto dziś robi obiekty 3D na 40-megahercowym procesorze przy 64 megabajtach pamięci RAM i czeka kilkanaście godzin na wygenerowanie obrazu?

Póki co, demoscenę obserwuję. Piękna inicjatywa i piękni ludzie.

Naprawdę, nie żałuję przejechania niecałych 500km (w jedną stronę) by wziąć w tym wydarzeniu udział. Zawsze chciałem poznać m.in. występujących w poniższym filmie ludzi. Swoją drogą, gorąco polecam ten dokument, bo jest b.dobry.


Zdjęć jest oczywiście więcej. Kolorowych, innych, sprzętowych. Te robili jednak inni. Mnie tym razem zainteresowało przede wszystkim zaplecze, które było bardzo specyficzne i dość ciekawe.

piątek, 4 maja 2018

Zabawy formalne - cyjanotypia

Skan cyjanotypii. Odbitka stykowa 9x12cm.

Trochę mi się nudzło, znalazłem w szafie resztki papieru do akwereli i postanowiłem je spożytkować.

I powstało "takie tam z Łęgów dębińskich".

środa, 2 maja 2018

Dębina, jakiej nigdy nie fotografowałem #3

 U5 IXa. Ilford Delta 100, FX-39, Eukobrom, Ilford Express 15x20cm.

U3 IXa. Ilford Delta 100, FX-39, Eukobrom, Ilford Express 15x20cm.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Zapomniany Kodak









Skany z negatywu Kodak Gold 200 wywołanego po ok 20 latach od naświetlenia.

Zawsze powtarzam, że Agfa miała najlepszą chemię, a najporządniejsze negatywy robił zawsze Kodak.

Na wernisażu swojej wystawy, która miała miejsce na początku lutego dostałem całą reklamówkę starego sprzętu fotograficznego. Oprócz paru lamp błyskowych i kasetek po filmach, były tam także radzieckie aparaty.

W jednym z nich, znalazłem niewywołany negatyw - kolorowego Kodaka 200 Gold. Proces C-41. 

W ramach podzięki za prezenty, postawiłem sobie za punkt honoru wywołanie tego materiału. Dostępna mi chemia barwna jest zbyt niepewna, a materiały srebrowe to nie cyfrowe RAWy. Tu nie ma przycisków "cofnij" i "anuluj". Wywołanie musiało pójść więc tak, jak odpalenie dobrze zrobionej "wueski" - od pierwszego kopa. Nie było tu miejsca na próbki, kalibrowanie procesu/chemii. Szkoda było ciąć to na kawałki w celu robienia testów - każde bowiem zdjęcie było na wagę złota i zwyczajnie szkoda byłoby przeciąć któreś z nich w połowie.

Postawiłem na stary, sprawdzony w tym wypadku Rodinal i późniejsze odbielenie tego w Fotoncolorze BB.  Materiały barwne da się puścić na szwarc/wajs. Trzeba tylko wiedzieć jak. Na 22 naświetlone 20 lat temu(!) klatki, uratowałem więc 17. Część była wzajemnie na siebie ponakładana (z winy aparatu Vilja), więc musiałem to poobcinać w Gimpie. 17! Dobry wynik.

O samych zdjęciach mogę powiedzieć tylko tyle, że zrobione zostały mniej więcej w połowie lat 90-tych, co zresztą widać po ubraniach i fryzurach uwiecznionych tu ludzi (szczególnie na 2 i 3 kadrze od końca). To rodzinne zdjęcia Państwa Kłopockich z Wągrowca, więc z identyfikacją poszczególnych osób nie ma raczej problemu.

Czuję się jakbym odkrył zapomniany wiele lat temu świat, czy ukryte w podświadomości czyjeś wspomnienia.

Uwielbiam takie wykopaliska.

sobota, 17 marca 2018

Dębina - portret.

Skan odbitki stykowej 9x12. Fomapan 400, HC-110.

Takiej Dębiny też raczej nie fotografuję, ale w sumie cieszy mnie to, że ktoś potrafi jechać 60km by zobaczyć jak się to później wywołuje.

niedziela, 11 marca 2018

Dębina, jakiej nigdy nie fotografowałem #2

 U6 IXa. HP5, Hydrofen, papier Ilford Xpress 2.

Oprócz niewątpliwych walorów rekreacyjno-przyrodniczych, poznańska Dębina również jest miejscem ze swoją historią.

niedziela, 18 lutego 2018

Dębina jakiej nigdy nie fotografowałem.

Skan odbitki 15x20 na papierze Fomabrom. Ilford Delta 100, FX-39, Yashica-124G.

Nigdy nie fotografowałem Dębiny pod kątem historii. Kiedyś obiecałem sobie, że zacznę fotografować liczne, leśne bunkry, czy rekonstrukcje historyczne, które czasami mają tu miejsce.

Zabrałem się za to dopiero po paru latach.

Jest też to miejsce. Jedynymi, żywymi świadkami tych wydarzeń są bodajże drzewa.



poniedziałek, 12 lutego 2018

Dębina - spacer testowy



Skany odbitek 15x20 na papierze Fomabrom. Yashica-Mat 124G, Ilford Delta 100, FX-39.

Dawno mnie tu nie było.  Ostatni raz, odwiedziłem poznańską Dębinę po nawałnicach, które miały miejsce kilka miesięcy temu. 

Jej skutki są usuwane do tej pory.  Widocznie zima dotychczas nie była zbyt ostra, skoro wszystko nie poszło jeszcze na opał.

Po prostu wpadłem sprawdzić jak sprawuje się nowy aparat.



piątek, 19 stycznia 2018

Zaproszenie

Afisz - MDK Wągrowiec.

Choć nie lubię autoreklamy, serdecznie zapraszam Wszystkich na wystawę, której wernisaż odbędzie się 3 lutego 2018 w Miejskim Domu Kultury w Wągrowcu. Co nieco o wystawie zostało napisane na oficjalnej stronie MDK.

Mógłbym napisać coś więcej od siebie, ale stawiam sobie zawsze wysokie wymagania i nie wiem na ile byłbym w tym obiektywny (czyli znając siebie - mocno bym sobie przyłożył). Parę słów odnośnie samej idei napisał Boguś Biegowski, któremu (raz jeszcze) bardzo dziękuję za pomoc - zarówno tą w postaci tekstu i tą w postaci pomocy w wycięciu ram na passe-partout. Za same kartony dziękuję Witkowi Jagiełłowiczowi - człowiekowi, który ma nieziemską cierpliwość w stosunku do mojego roztrzepania i potrafi dać nieźle do myślenia, co zawsze korzystnie wpływa na twórczość. Za wystawę, która jest dla mnie możliwością rozwinięcia skrzydeł dziękuję p. Lechowi Szymanowskiemu.

Wolę podziękować zawczasu i oficjalnie, na wypadek, gdyby znów mnie zatkało przed grupką ludzi na wernisażu :)


"Przeciw nicości*

Wielu z nas wydaje się, że żyje w niewłaściwym czasie. Najczęściej sądzimy, że urodziliśmy się za
późno, rzadziej, że za wcześnie. Często myślimy, że kiedyś wszystko było lepsze; fotografia też? Niektórych dręczy to okrutnie mocno, ale tylko nieliczni czynią z tego motyw przewodni swojej twórczości, nadają temu formę i uniwersalne znaczenie, przekraczając to, co indywidualne.


Jędrzej Paszak od kilku lat w swej twórczości fotograficznej zmaga się z wyobrażeniem własnej przeszłości i równoczesnym brakiem zakorzenienia w tym, co współczesne. Działania te są zaskakująco róże formalnie. Z jednej strony na wystawie mamy portrety bliskich autorowi osób – przyjaciół, znajomych, rodziny – wykonane starą wielkoformatową kamerą na przeterminowanych ponad pół wieku szklanych negatywach („Best before 1957-1965”), z drugiej zaś mamy fotografie wykonane przerobioną na aparat otworkowy, pinholowy, słuchawką starego biurowego telefonu („Focie z fona 2017”...).

Użycie tych ekstremalnych środków wyrazu ma tu fundamentalne znaczenie, definiuje bowiem obszar niezgody autora na zunifikowanie współczesnej praktyki fotograficznej. W „szklanych portretach” autor nawiązuje do dawnej rzemieślniczej praktyki (na szczęście nie odwołuje się wprost do „dawnej estetyki i atelierowego klimatu”, jak robi to zdecydowana większość kolodionistów), w specyficzny sposób wykorzystuje niedoskonałość fotograficznej substancji, która przenosi portretowanych w nieokreśloną przeszłość. Czas materii to czas uniwersalny. Rozpad i fizyczna degradacja nośnika obrazu wytwarza egzystencjalne napięcie między światłoczułą substancją a wizerunkiem. Dezintegracja obrazu, zacieranie konturów tworzą przejmującą metaforę kruchości naszej egzystencji i wszelkich prób jej utrwalenia. Wszystko przemija, również fotografia!

Druga część wystawy – „Focie z fona 2017” – pozornie ma inny, lżejszy ciężar gatunkowy, gdyż pojawia się zabawa, wygłupy z lateksowym fantomem, lustrem i butelkami alkoholu. Także ironia, fotografie o fotografowaniu, prześmiewczy gest wobec popularnej konwencji uwieczniania się i przeciwdziałania nicości, choć na krótką chwilę. Autor umieszcza się w obrazie i podwaja stawkę. Uporczywie wpatruje się w lustro i stawia pytania o sens egzystencji, teraz już w swoim imieniu. 

Z nieprzystawalnością i niedostosowaniem do swego czasu zmagało się wielu twórców. Może czas nie jest ważny, może czas nie istnieje?

B. Biegowski, 15 stycznia 2018, Poznań

* Przeciw Nicości. Fotografie Stanisława Ignacego Witkiewicza
Stefan Okołowicz, Ewa Franczak, Wydawnictwo Literackie"










Dokumentacja Fuji S1600.



Wystawa w pewnym sensie "podwójna", więc i tu będzie podwójnie.






Zespół PARAFRAZA powstał w 1984 roku w Ustce. Od tamtej pory przewinęło się przez zespół ponad 30 osób. Jakiś czas temu zespół (...) zarejestrował materiał na debiutancką płytę pod tytułem - ANDRUS. Zagrał też w Żarach na Przystanku Woodstock w 2003 roku. Dzisiaj zespół gra w składzie Grabarz,Rymario,Siwy,Strup,Villy (...). Dodać by tu wypadało jeszcze, że zespół dwukrotnie supportował U.K.SUBS, raz w Krakowie w roku 2001 w składzie: Grabarz,Rymario,Żonu,Czerez,Villy i drugi raz w Gdyni w 2005 w składzie: Grabarz,Żuk,Fido,Kargul,Labrador.