niedziela, 31 grudnia 2017

Otworkowo - Fota z fona #7



Fotografie pinholowe, skan negatywu Ilford Pan 400. Hydrofen. 

Kolejne zdjęcia zrobione telefonem. Takie tam słit focie z niecierpliwym kotem. Przy czasach naświeltania rzędu 4 i 15minut ciężko fotografuje się zwierzaki.




niedziela, 17 grudnia 2017

Fotografia (pół)inscenizowana

Skan odbitki 15x20. Ilford Pan 100, Hydrofen, Eukobrom.

Czy fotografia półinscenizowana to pełnoprawna „inscenizowana fotografia”?

Autoportret inspirowany jednym ze zdjęć Kolegi W.Jagiełłowicza. Po jego ostatniej prezentacji w „Ciemnicy” i dostaniu tego czasopisma razem ze stosem starych, komputerowych gazet , zauważyłem, że nie muszę się specjalnie stylizować do tego zdjęcia. Wystarczyło założyć „odświętną” flanelę przeprasowaną 40-letnim żelazkiem firmy Dezamet z Nowej Dęby i wziąć otrzymany z allegro gratis do ręki. Tyle z inscenizacji.

Dzięki niemu (numer z grudnia 1976) dowiedziałem się co nieco o Dziadku Mrozie, czy o tym, co radzieccy specjaliści modowi polecali paniom na Sylwestra.

Chyba jestem z innej epoki. Nie tyle politycznej, co przede wszystkim mentalnej.




niedziela, 3 grudnia 2017

FDKiG Poznań


Festiwal Dawnych Komputerów i Gier w Poznaniu. 1-2 grudnia 2017. Dokumentacja Zorki 1. Delta 400, Hydrofen 1+3, skan negatywyu.

sobota, 21 października 2017

Po Ksawerym: Dębina.



Skany odbitek stykowych 9x12cm z negatywów FP4 i Fomapan 400 na papierze Fomabrom. HC-110, Eukobrom.

Najbardziej zastanawiające jest to, że wichura poprzewracała przede wszystkim zdrowe drzewa. Te bardziej schorowane, które zacząłem powoli skreślać przetrwały wbrew wszystkiemu.

Na samej Dębinie bez zmian. Spokój, choć oprócz biegaczy i spacerowiczów jest też sporo ludzi poszukująch darmowego opału. Krążą niczym sępy nad padliną. Biorą tyle darmowego materiału, ile tylko zdołają. 

Słychać siekiery, piły i trzeszczące kółka wózków, które ledwo dają sobie radę z ciężarem drewna.


czwartek, 5 października 2017

Zaproszenie



W imieniu wszystkich tu wymienionych oraz organizatorów, zapraszam na wystawę, gdzie będzie można będzie zobaczyć trochę ciekawej fotografii, w tym dwie mojego autorstwa.

Wernisaż wystawy odbędzie się 16 października o godzinie 17:00 w Jeżyckim Centrum Kultury przy ulicy Jackowskiego 5-7 w Poznaniu.

Link do wydarzenia na fb



O swoich zdjęciach pisać nie będę. Zamiast tego, tradycyjnie sobie "pogram". Tak jak zwykle.


Ramzes & The Hooligans – polska grupa założona w 1986 (ex-HAOS)  w Rydułtowach. Mimo niewielu koncertów, zasłynęła z prostych, prześmiewczych, często kontrowersyjnych, a zarazem pełnych humoru tekstów dotyczących spraw, które na co dzień bolą polskie społeczeństwo.

poniedziałek, 25 września 2017

SACP #33, cz. 2



Dokumentacja Zorki-1, skan negatywu Ilford Pan 400, Hydrofen 1+3.

SACP nie tylko dla dinozaurów.


Przed obejrzeniem radziłbym przyciszyć głośniki.

Postanowiłem przeprowadzić pewien eksperyment. Przy pomocy komputerowych programów modulujących, zapisałem powyższy skan fotografii w postaci dźwięków, którymi za pośrednictwem kasety magnetofonowej posługiwał się m.in komputer Commodore 64. Ten oczywiście również znalazł się na tym "zlocie". 

Słyszalny tu hałas (a raczej jego fragment, o czym poniżej...) w 100% odpowiada treści powyższej fotografii i gdyby nie bariera technologiczna w postaci naprawdę niewielkiej pamięci wymienionego tu sprzętu (64kb = 0,0000610352 dzisiejszego gigabajta), oraz długości samej taśmy (fotografia zajęłaby na kasecie niecałe 7godzin takich szumów), to bezproblemowo dałoby się ją wczytać na poczciwym "złomodorku".

Przeprowadzając ten eksperyment, liczyłem na nadanie kolejnego (dźwiękowego) wymiaru swoim fotografiom, które w moim przypadku są nierozerwalnie związane z szeroko rozumianym jazgotem.

Po pierwszych próbach doszedłem jednak do wniosku, że sygnał jest na tyle monotonny, że w żaden sposób nie potrafi współgrać z obrazem tak jak np. w przypadku kardiogramów zestawionych z dębami Heinza Eberta.

Pozostawiam to jednak w ramach ciekawostki i pamiątki po fajnej zabawie.

Lekcja na dziś: teraz już wiem, co tak naprawdę oznacza termin "szumy z matrycy" :)

wtorek, 12 września 2017

Siemianowice Śląskie, SACP #33

Skan odbitki stykowej 9x12cm na papierze Fotonbrom. FP4, HC-110, Eukobrom.

Trzydziesty trzeci SACP, czyli Silesian Amiga Classic Party. Zlot fanów komputera Commodore-Amiga.

Żaden (obecny lub przeszły) sprzęt tego typu nie był (i nigdy nie będzie) w stanie zgromadzić wokół siebie tak wiernych  mu żylet.


niedziela, 3 września 2017

Poznań, ul. 28 Czerwca 1956


 Skan odbitki 15x20 z negatywu 6x9cm HP5. Fotonbrom, Eukobrom.


Trochę poznański Dębiec, trochę Puszcza Białowieska.

Czyli kolejny kadr zrobiony praktycznie pod domem. Z pewnych powodów, zasięg fotograficzny drastycznie mi się zmniejszył, ale jeszcze coś robię.

"Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba - odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy''.

środa, 9 sierpnia 2017

Otworkowo - Focia z fona #6

Skan odbitki 13x18 (czyli wielkości 2 ekranów od smartfona) na papierze Fomabrom. Ilford Pan 400, Hydrofen 1+3, obscura z telefonu.

Takie tam z psiapsiółą przy piwku. Straszna "krejzolka" z niej.

Dokumentacja...Nokia.

Parodie współczesnych trendów fotograficznych (przede wszystkim tych skupionych wokół "fotografii komórkowej") to dość montonny temat, więc to ostatnie zdjęcie z serii.
 O ile rodzinnych pamiątek, czy zdjęć z wakacji/uroczystości (chyba, że są wyjątkowo kiepskie i absurdalne) nie mam żadnego prawa wyśmiewać (nawet gdy są robione takim telefonem), to w przypadku bezwartościowych "zdjęć z dziubkiem" bywam niestety bezlitosny. Nic nie poradzę na to, że drażni mnie nazywanie podobnych tworów "fotkami", bo sugerowałoby to istnienie jakiegoś pokrewieństwa z Fotografią.

Niestety, sam przyłapuję się na operowaniu tym irytującym mnie pojęciem, które głęboko zakorzeniło się w mojej chorej podświadomości. Najchętniej nie używałbym go wcale. Niestety, często mówię coś odruchowo.

Może czasem lepiej robić po cichu swoje, ale nieraz trzeba to z siebie wyrzucić. Milczenie niekiedy jest cichą zgodą.

Na dobrą sprawę, takim naśladownictwem (nawet w dobrej wierze i z poczuciem mojego a`la barejowskiego humoru) można strasznie się zdołować. Dlaczego?

Quo vadis fotografio? No kaj?


 źródło: www.kwejk.pl


Polski zespół wykonujący melodyjny punk rock, powstały w 1987 w Wodzisławiu Śląskim i istniejący z przerwami do 1993. Reaktywowany w 2002

niedziela, 6 sierpnia 2017

Otworkowo - Focia z fona #5

Ilford Pan 400, Hydrofen 1+3. Camera obscura ze starego telefonu.

W końcu każdy musi mieć fotę przed lustrem łazienkowym. Koniecznie telefonem trzaśniętą.

sobota, 22 lipca 2017

Otworkowo - Focia z fona #4

Skan negatywu Ilford Pan 400 wywołanego w Hydrofenie 1+3. Aparat otworkowy ze starego telefonu.

Rozpędzam się. 
 
Takie tam telefonem pod galerią handlową. Niby o 6 rano jest jeszcze nieczynna, ale lans pod drogimi sklepami musi być.

Wypisałbym w co i od jakiej marki lumpy byłem ubrany, ale moją dzisiejszą stylizację kiepsko widać. Na pewno miałem na sobie nowe skarpety z Biedronki. Kosztowały niecałe 3 złote za parę.

Łacina była kiedyś fajnym terenem. Był to skrawek zieleni między bunkrami mieszkalnymi na Ratajach. Jako nastolatek chodziłem tam palić papierosy,  podziwiając przy tym ptaki i polujące na nie koty. Były też jeże, lisy, czy bażanty.

Zastanawiam się co stało się z wymienionymi tu mieszkańcami obszaru na którym stoi obecnie zakupowy moloch. Wywieźli? Wybili? Zginęły z głodu lub pod kołami samochodów próbując się wynieść?



Zespół powstał wiosną 1993 w Zambrowie, pod wpływem filmu "Złodzieje rowerów" włoskiego neorealisty Vittorio De Sica. Używają też nazwy ZXRX. Zespół wielokrotnie brał udział w imprezach wspierających takie inicjatywy jak np. Amnesty International, Food Not Bombs, Federacja Zielonych, Anarchistyczny Czarny Krzyż czy squatting. Odbył kilka tras koncertowych odwiedzając Francję, Anglię, Niemcy, Austrię, Białoruś, Litwę czy Łotwę. Zespół na koncie ma cztery albumy – "Złodzieje Rowerów", "Emo'la", "Ten Moment" oraz najnowszy z kwietnia 2009- "...Gdy Wrzała Krew".
26 kwietnia 2010 zespół został rozwiązany.

czwartek, 20 lipca 2017

Otworkowo - Focia z fona #3

Fotografia otworkowa z telefonu. Skan negatywu Ilford Pan 100. Hydrofen 1+3.

Tym razem zabawiłem się w bloggera kulinarnego i sfotografowałem telefonem swój (jakże wyszukany) obiad - wodzionkę.

By było fachowo i profesjonalnie, dzielę się przepisem.



A jak komuś nie chce się czytać, to może sobie posłuchać.

niedziela, 25 czerwca 2017

Otworkowo - Focia z fona #2

Skan negatywu Ilford Pan 100. Hydrofen 1+3, aparat otworkowy.

Jeszcze nie tak dawno, w toalecie robiło się co innego...na pewno nie zdjęcia.

Współczesne trendy fotograficzne (szczególnie te związane z telefonami komórkowymi) są doprawdy zabawne,więc też chciałem być (po swojemu) równie śmieszny.


 Dokumentacja Fuji S1600.

piątek, 16 czerwca 2017

Luboń, Podgórna

Skan odbitki 15x15cm na papierze Fotonbrom. Flexaret V, Ilford FP4, Hydrofen, Eukrobrom i benzotriazol.

5 rano, czas do pracy. A po drodze był czas na zdjęcie.

wtorek, 30 maja 2017

Fotografia turystyczna - Gliwice



 Skany odbitek 15x20cm na papierze Fotonbrom. Ilford Pan 400, Hydrofen, Eukobrom.

Jak na turystę przystało zrobiłem tego dnia sporo zdjęć. Dwa.

Niesamowicie cenię Ślązaków (jako mieszkańców Śląska, bez podziału na „Hanysów” i „Goroli”) za ich mocne akcentowanie (na tak dużą skalę) swojej, odrębnej tożsamości, pochodzenia, tradycji i kultury wobec popkultorwej sieczki. Żałuję, że nie liczyłem ile razy w ciągu 3 dni usłyszałem słowa „bo u nas”, „nasze”, „po naszemu”. Coś pięknego. Nawet, gdy niejednokrotnie padło „Bo Wy tam w Polsce”.

Różnorodny świat jest znacznie ciekawszy. Po prostu chce się go poznawać. Oczywiście, nie chodzi mi o poznawanie „egzotyki”, a o ten typ podróży, które kształci i poszerza horyzonty.
Może i byłem tam zaledwie 3 dni, ale trochę zobaczyłem...i nie chodzi tu o zwykłe patrzenie związane ze zwiedzaniem. Oprowadzający mnie po Śląsku gospodarze co prawda spodziewali się, że będę masowo pstrykał odrapane familoki, zamknięte szyby i postępujący upadek wielkiego przemysłu, ale ku ich zdziwieniu – chowałem wtedy aparat głęboko do torby. To nie jest Śląsk, który mnie zachwyca i który chciałbym fotografować. Komin walącej się (?) huty w centrum Gliwic musi poczekać na innego fotografującego.

Jestem jednak pewien jednego. Mimo likwidacji sporej części ciężkiego przemysłu, region całkowicie nie zatracił swojego „klimatu”. Przechadzając się uliczkami Gliwic, czy Siemianowic Śląskich wyraźnie czułem historię, która razem z sadzą głęboko wsiąknęła w czerwone cegły budynków. Nie byłem w stanie poczuć tego w żadnym miejscu Polski. Ta jest dla mnie „na jedno kopyto” - jedno miasto przypomina mi drugie...trzecie, czwarte i sto pięćdziesiąte. Ronda, markety, brak charakterystycznych punktów kojarzonych z daną mieściną (np. Tonsilu we Wrześni, czy Fotonu w Bydgoszczy).

W „moim” Poznaniu nie słychać zbytnio gwary poza oklepaną „pyrą”, „wuchtą” i „wiarą”. Nie ma tu gwary takiej, którą stosuje się odruchowo i nieświadomie podczas rozmowy. Regionalizmy wielkopolskie używane są zazwyczaj celowo, w celu podkreślenia wypowiedzi lub nadaniu jej lekko żartobliwego charakteru. Na Śląsku po prostu się godo. Lokalne słowa wplatane są (w mniejszej lub większej ilości) w wypowiedź jako coś zupełnie naturalnego. To czuć. U prawie każdego, z kim było mi tam dane porozmawiać.

Bardzo cenię sobie taką odmienność językową. Kojarzona z kiepskim kabaretem, czy biesiadą, ślonsko godko jest piękna. Na tyle, że od paru miesięcy staram się jej uczyć. Wiele słów i zwrotów weszło do mojego codziennego słownika. Jako człowiek bezdomny swym niespokojnym duchem, przyswajam różne zwyczaje językowe i obce mi słowa.






Jak zawsze, warto posłuchać.

niedziela, 28 maja 2017

Autoportret urodzinowy - 30


Skan odbitki 10x15 na papierze Fomabrom. Ilford Pan 400, Hydrofen, Eukobrom.


Autoportret z okazji 30 urodzin, czyli selfie z konskiem ślonskiej ziemi.

21 maj zawsze jest dla mnie wyjątkowo pechowy, więc zrobiłem sobie prezent i spędziłem go daleko od domu by uniknąć corocznych kłopotów.

Żal było wracać, choć pogoda była wybitnie niefotograficzna. Obiecałem sobie, że następnym razem, zamiast Amigi (ogólnie rzecz biorąc, przyjechałem tam na zlot miłośników tych maszyn) załaduję do plecaka aparat wielkoformatowy.




Zespół powstał w kwietniu 1985 r. Założycielem był Bangolot, a kapela nazywała się Cmentarna Elita. Po jakimś czasie nazwa została zmieniona na Babayaga Ojo i tak pozostało do dziś. Sukcesy, które odniosła kapela to przede wszystkim pierwsze miejsce na warszawskim festiwalu “Poza Kontrolą” w 1986r., i występ na małej scenie w Jarocinie w tym samym roku.
Próby odbywały się u Bangolota w domu na poznańskim Świerczewie w różnych miejscach, od strychu, garażu aż do pralni. Przewijało się mnóstwo znajomych i gości, z czego najbardziej zadowolona była pani ekspedientka ze spożywczego, bo wino szło skrzynkami. Czasami próby trwały kilka dni.
Po nagraniu kolejnego demo w 1992, już w innym składzie i z nowymi aranżacjami, zespół wydaje kasetę „Zdusi was trupi smród” / „Good Bye Nancy Spungen”, Bangolot zawiesza działalność kapeli. Niestety na zawsze, bo ginie tragicznie w wypadku samochodowym w 2002 roku , a z nim Babayaga i jego marzenia.

sobota, 6 maja 2017

Dębina - próby formalne

Skan odbitki stykowej 13x18 z błony rentgenowskiej Fuji Super-RX (niebieskoczuła). Papier Ilford Xpress RC. Filtr nr 3.

Niby nic, a dla mnie wiele. Jedna ze ścieżek prowadzących na Dębinę. To chyba najbardziej rozpoznawalne wejście ze wszystkich, bo mieści się na zakręcie biegnącej nieopodal drogi, która w godzinach szczytu bywa dość ruchliwa. Wystarczy zdjąć nogę z gazu lub postać w korku.

Za korytarzykiem znajduje się już inny świat – malutka (kiedyś sądziłem, że ten teren jest znacznie większy) enklawa zieleni kontrastująca z wielkim miastem, którego na dobrą sprawę nie cierpię. Nigdy nie lubiłem. Dzieciństwo w Kobylcu, czy Wągrowcu ukształtowało we mnie dużą potrzebę przestrzeni i spokoju.

To pewna oaza półdzikiej przyrody, którą w pewnym stopniu uregulowano przede wszystkim w okolicy stawu Grundela, czyli jej centralnej części. To miejsce dla spacerowiczów, biegaczy, wędkarzy i rowerzystów. Dla zwierząt również, choć dla nich przestrzeni jest znacznie mniej. Mimo wszystko, lisy, dziki, jelenie, wiewiórki, bobry, czy ptacy są tu wciąż widokiem codziennym. Zwierzaki nie dały się jeszcze wykurzyć pazernemu człowiekowi-inwestorowi.

Mało brakowało, a na przełomie XIX i XXw zrównanoby ten teren z ziemią na rzecz pojawiających się na północy obiektów rozrywkowych, z których prawie nic już nie zostało. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że idąca od strony północy zabudowa została zatrzymana gdzieś na wysokości Łęgów Dębińskich.

Nie wiem, co tym razem sprawiło mi więcej radości. Z jednej strony, po wielu próbach odniosłem (w końcu!) sukces polegający na względnym opanowaniu błon rentgenowskich, a z drugiej...nareszcie udało mi się wyjść na spacer.

Do testów posłużyły mi błony rentgenowskie Fuji Super-RX (niebieskie) oraz Fuji HR-U Super (zielone). Tonalność obu (mimo formatu) jest stosunkowo kiepska, ale nie można mieć wszystkiego po kosztach. Zauważyłem również, że błony zielonoczułe wbrew pozorom paskudnie oddają barwę wiosennych liści:

Skan odbitki stykowej z błony RTG Fuji Super HR-U (zielonoczuła). Papier Ilford Xpress RC. Filtr nr 3.

Gdybym nie robił tego zdjęcia, to pomyślałbym, że walnięto je jesienią, bo widoczne tu liście musiały być jasnożółte. Może i ma to swój urok, ale efekt końcowy kompletnie nie idzie w parze z moimi kadrami, czy oczekiwaniami.

Orwo R09 1+100, 20st C, 5min, 18 DIN. Aparat Linhof Standard 5x7” z obiektywem bezmigawkowym Poloxer 4.5/210. Kartki i notesy gubię, więc sprawy techniczne zapiszę sobie tutaj. Może ktoś zapragnie skorzystać z mojego doświadczenia, bo infromacji na temat fotografowania na błonach RTG jest naprawdę mało.

Swoją drogą, wracanie w stare miejsca i robienie tych samych kadrów może zaowocować zupełnie odmienną wymową zdjęcia. 

Skan odbitki stykowej z błony RTG Fuji Super-RX (niebieskoczuła).Papier Ilford Xpress RC. Brak filtra.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Środa Wlkp, Kikuty

Skan odbitki 15x20 na papierze Ilford Express. Fomapan 400, HC-110, Eukobrom.


Bartłomieju, pozdrawiam.





Łory Rywa to zespół pochodzący ze Środy Wielkopolskiej.Kapela powstała w 1998 roku.W roku 2002 wydali kasete „Postęp cywilizacji".

środa, 29 marca 2017

Best before 1959 - X

Skan odbitki stykowej 9x12 cm z negatywu szklanego Gevalith-Orto z terminem do 1959 roku. Hydrofen, Fomabrom, Eukobrom.



A kto widział wszystko, ten trąba.





niedziela, 26 marca 2017

Best before 1959 - IX


Skan odbitki stykowej 9x12cm z płyty szklanej Gevalith-Orto z terminem ważności do 1959 roku. Fomabrom, Hydrofen, Eukobrom.

Monika to też koleżanka z pracy. Pracuje w biurze – czuwa nad stanem magazynowym najważniejszych elementów okiennych, optymalizacją produkcji i nie tylko.

Wpadła razem z mężem po tym, jak dowiedziała się, że kończą mi się płyty.

czwartek, 9 marca 2017

Best before 1959 - VIII

Skan odbitki stykowej 9x12 z negatywu szklanego Gevalith-Orto z terminem do 1959 roku. Hydrofen, Eukobrom, Fomabrom.

Mariusz jest moim kolegą z Kolektywu Fotograficznego Świetlica, choć nie wiem czy wypada mi jeszcze twierdzić, że do niego należę. Przez ostatnie dwa lata strasznie zaniedbałem swoje uczestnictwo w grupie i mam piekielne wyrzuty sumienia, gdy czasami trzeba wypiąć pierś do ich osiągnięć pokroju Szklanych Domów, czy Podróży z walizką. Pomoc przy zaledwie paru ujęciach nie jest żadną pomocą, a wkład mój był naprawdę znikomy.

Wpadł pewnej soboty z katalogiem i butelką pospolitego „jabola” pod pachą, bo tak się składa, że czasem uwielbiam kosztować tego typu specyfiki w ramach przypominania sobie naprawdę fajnego okresu w moim życiu. Oczywiście, nalegałem by zrobić mu w ramach podzięki zdjęcie.

niedziela, 5 marca 2017

Best before 1959 - VII

Skan kopii stykowej 9x12cm z negatywu Agfa Gevalith-Orto z terminem przydatności do 1959 roku. Hydrofen, Fomabrom, Eukobrom.
 
Ada jest moją koleżanką z pracy. Zajmuje się nie tyle fizyczną „robotą” na produkcji, co pracami biurowymi związanymi ze sprawami kadrowo-płacowo-fakturowymi. Poprosiłem, aby pewnej niedzieli odwiedziła mnie ze swoją córką, bo akurat brakowało mi ujęcia, które tematycznie pasowałoby do ostatnio publikowanego kadru z całej serii.

Tak, myślę już kategoriami oprawy tych zdjęć na wystawę. Zostały mi zaledwie dwie płyty, a na szybie suszą się jeszcze 2 odbitki.


niedziela, 26 lutego 2017

Otworkowo: Focia z fona

Skan negatywu Fomapan 400 wywołanego w Hydrofenie 1+3. Camera obscura.

Nie lubię być gorszy, więc też sprawiłem sobie dobry aparat w telefonie.

Skonstruowanie tego dziadostwa zajęło mi prawie dwa tygodnie (ciężko wepchnąć do środka własnej roboty mechanizm przesuwu filmu i same kasetki z filmem), ale czego to się nie robi dla rozbawienia otoczenia parodią współczesnych trendów.

Choć swoją drogą, najgorsze było chyba walenie sobie po twarzy wszystkimi możliwymi lampami (ok 750-1000W łącznie), by uzyskać czas naświetlania rzędu kilku minut.




 Dokumentacja cyfrowa - Fuji S1600.

 
Czasami myślę, że minąłem się z powołaniem, bo powinienem zostać klaunem. Ze swoim wynalazkiem prędzej jednak zostanę królem hipsterów.




Defloracja to zespół powstały pod koniec lat 80-tych w Brzesku. Więcej na ich temat niestety nie wiem.

piątek, 17 lutego 2017

Best before 1959 - VI

Skan odbitki 9x12cm z negatywu szklanego Gevalith-Orto z terminem ważności do 1959 roku. Hydrofen, Fomabrom, Eukobrom.

  Kuba ze swoją dziewczyną Anią.

O ilę Anię poznałem dopiero przy okazji zdjęcia, to Kubę znam od paru lat. Pamiętam nawet jak się poznaliśmy. W pierwszy dzień naszej znajomości świętowałem akurat swoją pierwszą wystawę, którą odwiedził niejako z przypadku. Szybko wyszedł z założenia, że śpiący na schodach fotograf nie dojdzie sam do domu, a nocleg nad jeziorem to kiepski pomysł.

W sobotę wpadł z mopem pod pachą. Fotografuję za darmo (takie mam zasady), ale skoro uparcie nalegał , by zapłacić za zdjęcie, to powiedziałem czego akurat brakuje mi w domu.

czwartek, 9 lutego 2017

Best before 1959 - V


Skan odbitek stykowych 9x12 z płyt szklanych Gevalith-Orto z terminem przydatności do 1959 roku. Hydrofen, Orwo A71.

Karolina i Łukasz, czyli pół ekipy filmowej, która tego dnia odwiedziła moje mieszkanie w celu nakręcenia jednej sceny teledysku.

Druga połowa ekipy zwyczajnie nie wyszła. Mam nauczkę, by nie chwytać za aparat, gdy 3 dzień z rzędu pije się w trupa.

Teledysk można sobie zobaczyć poniżej.







wtorek, 10 stycznia 2017

Best before 1959 - IV

 Skan odbitki stykowej z fragmentów negatywu 9x12 na płycie szklanej Gevalith-Orto. Termin ważności 1959.

Marta. Co tu dużo mówić. Znamy się od 29 lat. To moja strarsza siostra.



Mój poprzedni kot panicznie bał się ciemni fotograficznej. Widocznie nie odpowiadała mu symfonia obcych dla zwierzęcia zapachów.

Kot, z którym mieszkam od tygodnia, okazał się bardzo ciekawski. Za wszelką cenę chciał zobaczyć, co dzieje się w ciemni. 

Niestety, w ciemnościach nie zauważył leżącego na stole negatywu. Szklanego.

Jednym psy zjadają prace domowe, innym koty tłuką zdjęcia. Samo życie.