Skan odbitki 16x18 cm (+ramka i taśma).
Często mówi się, że dobry portret to taki, który oprócz szeroko rozumianych walorów arystyczno/warsztatowych dość dobrze odzwierciedla osobowość osoby fotografowanej. Właśnie dlatego, zazwyczaj unikam fotografowania ludzi (nie ważne, czy na pierwszym, czy n-tym planie), których znam słabo. Po prostu "tego" nie czuję i wykręcam się wtedy prostym "nie potrafię" lub "mam kiepski film w aparacie, źle wyjdziesz".
Co jednak z portretem insenizowanym, ustawianym, przebieranym? Na ile jest on odbiciem czyjejś osobowości, charakteru, stylu bycia? Ile jest w tym wszystkim człowieka, a ile maskarady i bujdy? Czy pod "charakteryzacją oraz proszę spojrzeć w prawo, dobrać uśmiech numer pięć i unieść brodę do góry" nie jest ukrywane prawdziwe ludzkie oblicze? W tym wypadku, mamy do czynienia ze zdjęciem kukły. Człowiek, którym dyryguje fotograf sprowadzany jest do roli przedmiotu, formy.
Być może jest jednak tak, jak powiedział kiedyś W.Jagiełłowicz. Może nawet poprzebierane modelki za pomocą swej pozy, nawet nieświadomie pokazują to jakie chciałyby być. Zdjęcie wtedy coś wyraża, choć na dobrą sprawę każde o czymś mówi.
Co jednak z portretem insenizowanym, ustawianym, przebieranym? Na ile jest on odbiciem czyjejś osobowości, charakteru, stylu bycia? Ile jest w tym wszystkim człowieka, a ile maskarady i bujdy? Czy pod "charakteryzacją oraz proszę spojrzeć w prawo, dobrać uśmiech numer pięć i unieść brodę do góry" nie jest ukrywane prawdziwe ludzkie oblicze? W tym wypadku, mamy do czynienia ze zdjęciem kukły. Człowiek, którym dyryguje fotograf sprowadzany jest do roli przedmiotu, formy.
Być może jest jednak tak, jak powiedział kiedyś W.Jagiełłowicz. Może nawet poprzebierane modelki za pomocą swej pozy, nawet nieświadomie pokazują to jakie chciałyby być. Zdjęcie wtedy coś wyraża, choć na dobrą sprawę każde o czymś mówi.
Choć miałem tego nie robić, postanowiłem chociaż na chwilę zostać kimś innym pod pretekstem wypróbowania "nowego starego" aparatu mieszkowego 6x6/6x4,5.
Postanowiłem go kupić ze względu na prymitywny, dość miękko rysujący obiektyw: Meyer-Optik Trioplan. Jak dla mnie, w dzisiejszej fotografii za dużo jest kalki, a za mało plastyki.
Bo w końcu, fotograficznie mogę robić co chcę. Fajnie określił to p. Henryk Król: "Oaza wolnośći".
P.S. Wszelkie podobieństwo do tow. generała jest całkowicie przypadkowe :)
Postanowiłem go kupić ze względu na prymitywny, dość miękko rysujący obiektyw: Meyer-Optik Trioplan. Jak dla mnie, w dzisiejszej fotografii za dużo jest kalki, a za mało plastyki.
Bo w końcu, fotograficznie mogę robić co chcę. Fajnie określił to p. Henryk Król: "Oaza wolnośći".
P.S. Wszelkie podobieństwo do tow. generała jest całkowicie przypadkowe :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz