Skan odbitki 13x18 (czyli wielkości 2 ekranów od smartfona) na papierze Fomabrom. Ilford Pan 400, Hydrofen 1+3, obscura z telefonu.
Parodie współczesnych trendów fotograficznych (przede wszystkim tych skupionych wokół "fotografii komórkowej") to dość montonny temat, więc to ostatnie zdjęcie z serii.
O ile rodzinnych pamiątek, czy zdjęć z wakacji/uroczystości (chyba, że są wyjątkowo kiepskie i absurdalne) nie mam żadnego prawa wyśmiewać (nawet gdy są robione takim telefonem), to w przypadku bezwartościowych "zdjęć z dziubkiem" bywam niestety bezlitosny. Nic nie poradzę na to, że drażni mnie nazywanie podobnych tworów "fotkami", bo sugerowałoby to istnienie jakiegoś pokrewieństwa z Fotografią.
Niestety, sam przyłapuję się na operowaniu tym irytującym mnie pojęciem, które głęboko zakorzeniło się w mojej chorej podświadomości. Najchętniej nie używałbym go wcale. Niestety, często mówię coś odruchowo.
Może czasem lepiej robić po cichu swoje, ale nieraz trzeba to z siebie wyrzucić. Milczenie niekiedy jest cichą zgodą.
Na dobrą sprawę, takim naśladownictwem (nawet w dobrej wierze i z poczuciem mojego a`la barejowskiego humoru) można strasznie się zdołować. Dlaczego?
Polski zespół wykonujący melodyjny punk rock, powstały w 1987 w
Wodzisławiu Śląskim i istniejący z przerwami do 1993. Reaktywowany w
2002



Co prawda o "gustach się nie dyskutuje" a poglądy innych ludzi należy szanować, co nie znaczy, że jeśli ktoś ma ewidentnie zły gust to nie należy go edukować. Mądre słowo nikomu nie zaszkodzi. Nie lubię określeń "fotka", "fota, "trzelić sobie fotkę", one deprecjonują fotogreafię, jeśli tak mówi autor o swoich zdjęciach to znaczy, że nie szanuje swoich zdjęć i swojej pracy. Osobiście uzywam tylko kilku określeń: "fotografia", "zdjęcie" czasami "obraz".
OdpowiedzUsuńZ kolei wypadku słitfoci, zdjęć komórkowych, "dzióbków" słowa "fotka", "focia" są jak najbardziej adekwatne do wartości tych potworów... ciąg dalszy nie znajdziesz w e-mailu --->
Zdjęcia są prowokacją i pokazaniem wszystkiego w krzywym zwierciadle w ramach parodii całego zjawiska – nie tylko faktu, że ludzie pstrykają tymi telefonami, nie tylko zalewem wszelkiej maści śmiecia na instagramach, nie tylko zjawiska fotografowania wszystkiego i wszędzie (już pominę kwestie słynnego selfie ze zmarłym dziadkiem/przygnitą Ewą Tylman, czy zjawisko nagrywania zdarzenia zamiast pomagania np. w wypadku czy ofierze napaści). Nie godzę się na to, by wykorzystywało się do takich sku....yństw fotografię.
OdpowiedzUsuńZaczęło się od prób rozbawiania otoczenia, poprzez "trolling", a teraz dostałem kopniaka do działania od zbliżającej się wystawy „Buntownicy i marzyciele” (dlatego mam już wszystkie na barytach, odplamkowane ręcznie i na dniach je oprawię).
Może ktoś zastanowi się nad tym czym była kiedyś fotografia przy całej jej szlachetności. Mam cichą nadzieję na to, że ktoś kto będzie to oglądał (W Poznaniu jesienią i zimą w Zabrzu), zacznie poważnie się zastanawiać co takie kadry tam robią i jakim cudem się tam wdarły. Ano, wdarły się tak samo, jak cały tyn szajs wdziera się powolutku poza kręgi masowego (nie tylko galeryjnego) obiegu i wypiera rzeczy bardziej wartościowe.
Wiem, robiąc takie rzeczy jestem taki sam jak ogół, który przeklinam. Mógłbym się przecież wysilić i porobić jakieś suwmiarkowe, wielkie formaty, nawet na plastiku, nawet cyfrakiem. To jednak nie zmusi nikogo do myślenia. Refleksja może być warta więcej niż edukacja na zasadzie "Patrz synku, tak wygląða baleron" (tudzież prawdziwa fotografia na wystawie), więc postanowiłem zaryzykować i spróbować.
https://www.youtube.com/watch?v=VASywEuqFd8 - polecam, ciekawe, choć wolałbym niemą wersję ;)
OdpowiedzUsuń