niedziela, 17 grudnia 2017

Fotografia (pół)inscenizowana

Skan odbitki 15x20. Ilford Pan 100, Hydrofen, Eukobrom.

Czy fotografia półinscenizowana to pełnoprawna „inscenizowana fotografia”?

Autoportret inspirowany jednym ze zdjęć Kolegi W.Jagiełłowicza. Po jego ostatniej prezentacji w „Ciemnicy” i dostaniu tego czasopisma razem ze stosem starych, komputerowych gazet , zauważyłem, że nie muszę się specjalnie stylizować do tego zdjęcia. Wystarczyło założyć „odświętną” flanelę przeprasowaną 40-letnim żelazkiem firmy Dezamet z Nowej Dęby i wziąć otrzymany z allegro gratis do ręki. Tyle z inscenizacji.

Dzięki niemu (numer z grudnia 1976) dowiedziałem się co nieco o Dziadku Mrozie, czy o tym, co radzieccy specjaliści modowi polecali paniom na Sylwestra.

Chyba jestem z innej epoki. Nie tyle politycznej, co przede wszystkim mentalnej.




2 komentarze:

  1. Jakbym widział wokalistę Hańby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. Tego podobieństwa jeszcze znałem. Do tej pory słyszałem jedynie, że wyglądam jak wokalista Komet, albo Arnold Vosloo od mumii ;P

      Usuń