poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Zapomniany Kodak









Skany z negatywu Kodak Gold 200 wywołanego po ok 20 latach od naświetlenia.

Zawsze powtarzam, że Agfa miała najlepszą chemię, a najporządniejsze negatywy robił zawsze Kodak.

Na wernisażu swojej wystawy, która miała miejsce na początku lutego dostałem całą reklamówkę starego sprzętu fotograficznego. Oprócz paru lamp błyskowych i kasetek po filmach, były tam także radzieckie aparaty.

W jednym z nich, znalazłem niewywołany negatyw - kolorowego Kodaka 200 Gold. Proces C-41. 

W ramach podzięki za prezenty, postawiłem sobie za punkt honoru wywołanie tego materiału. Dostępna mi chemia barwna jest zbyt niepewna, a materiały srebrowe to nie cyfrowe RAWy. Tu nie ma przycisków "cofnij" i "anuluj". Wywołanie musiało pójść więc tak, jak odpalenie dobrze zrobionej "wueski" - od pierwszego kopa. Nie było tu miejsca na próbki, kalibrowanie procesu/chemii. Szkoda było ciąć to na kawałki w celu robienia testów - każde bowiem zdjęcie było na wagę złota i zwyczajnie szkoda byłoby przeciąć któreś z nich w połowie.

Postawiłem na stary, sprawdzony w tym wypadku Rodinal i późniejsze odbielenie tego w Fotoncolorze BB.  Materiały barwne da się puścić na szwarc/wajs. Trzeba tylko wiedzieć jak. Na 22 naświetlone 20 lat temu(!) klatki, uratowałem więc 17. Część była wzajemnie na siebie ponakładana (z winy aparatu Vilja), więc musiałem to poobcinać w Gimpie. 17! Dobry wynik.

O samych zdjęciach mogę powiedzieć tylko tyle, że zrobione zostały mniej więcej w połowie lat 90-tych, co zresztą widać po ubraniach i fryzurach uwiecznionych tu ludzi (szczególnie na 2 i 3 kadrze od końca). To rodzinne zdjęcia Państwa Kłopockich z Wągrowca, więc z identyfikacją poszczególnych osób nie ma raczej problemu.

Czuję się jakbym odkrył zapomniany wiele lat temu świat, czy ukryte w podświadomości czyjeś wspomnienia.

Uwielbiam takie wykopaliska.

1 komentarz: