poniedziałek, 15 lipca 2013

HCP Wągrowiec

Skan diapozytywu  (cross Orwo UN54), pełna klatka.

Ostatni wyjazd  w plener uświadomił mnie, że miasto do którego się wybierałem istnieje jedynie w mojej  pamięci i wyobraźni.

Straciło bowiem swój niepowtarzalny klimat. Charakterystyczne cechy, które przez wiele lat wyróżniały je na tle innych miejscowości  zanikły.  W  Pile kojarzonej przez długi czas z wojskiem nie ma już wojska, a we Wrześni słynącej z Tonsilu nie ma już tak naprawdę Tonsilu. Za kilkanaście lat nikt nie będzie pamiętał, że coś takiego w ogóle tam było. Wrześnię w najlepszym wypadku ktoś skojarzy z protestem dzieci,  ale kto by się  tam dziś uczył historii...

Wszystko się unifikuje i coraz częsciej jest na jedno kopyto. Pojawiają się kolejne miasta i miasteczka jakich wiele: z popularnymi marketami, sieciówkami, firmami czy hamburgerodajniami (bo trudno to nazwać restauracją)  typu McDonalds. Namacalna globalizacja w skali mikro (?).

Zacząłem zwracać na to uwagę już w Koninie. Z roku na rok jest coraz mniej górniczy. Aż się zwiedzać nie chce. Wolę chyba jeździć po wioskach (szkoda, że nie mam mobilnego pojazdu klasy motór) licząc na to, że w zabita dechami dziura zawsze może  czymś fajnym zaskoczyć. Podobno podróże  kształcą, lecz trudno nauczyć się czegokolwiek nowego, gdy wszędzie zaczyna być  tak samo.

Zdjęcie wykonałem pod wągrowieckim oddziałem zakładów  im. Hipolita Cegielskiego. Podobno niebawem  zostaną rozebrane. W ich miejscu powstanie pewnie nowy supermarket.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Racja, choć nie zawsze czuję się na siłach by dokumentować.

      (choć nawet najbardziej zepsute czy popodkręcane ujęcie zawsze będzie jakimś dokumentem)

      Usuń