wtorek, 21 stycznia 2014

Solarigrafia

Skan solarigrafii 24x30. Inwersja barw i stron dokonana za pomocą skanera.

Sprzątania kuchniociemni ciąg dalszy. Kiedyś chciałem sprawdzić, czy da się zrobić metodą solarigrafii barwną kopię stykową. 

Naświetliłem arkusz (polietylen), wcisnąłem mięzdy kartki pierwszej, lepszej książki...i zapomniałem o sprawie na rok lub dwa. Nie wiem dlaczego z biegiem czasu nie odbiły się na tym litery.

Niemniej jednak, to bardzo ciekawa forma. Może ją kiedyś do czegoś wykorzystam, choć konieczność skanowania jakoś do mnie nie przemawia. Można jednak zrobić to inaczej: klawo byłoby powiesić kiedyś znikającą wystawę.

Gdyby dotyczyła np. przemijania, widz mógłby przez kilka dni (godzin?) obserwować ów proces będący zarazem swoistym spektaklem, happeningiem, czy zwykłym wydziwianiem. Tak czy inaczej, nadałoby to fotografii pewien dodatkowy "wymiar".

Zdjęcie znikające w czasie rzeczywistym. Taki antypolaroid.

Zawsze lubiłem zdjęcia żyjące swoim życiem: te podniszczone czy wyblakłe.

Oryginał (wydruk cyfrowy), gdzieś się zapodział. Póki co, to jedyna moja fotograficzna pamiątka z tamtego meczu (Zagłębie Lubin - Warta Poznań 13.05.2009).



Wygraliśmy wtedy 2:1. Pojechałem na mecz, wróciłem do domu 3 dni później.
To były nawet fajne czasy, bo kibicowski rozdział mojego życia jest już od dłużego czasu zamknięty.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz