fot. Hoszpital
Do napisania poniższych wypocin
zmusiło mnie nie tyle ostatnie osiągnięcie, co coraz częstsze
pytania (czasem nawet wręcz pretensje) ludzi, którzy nie potrafią
zrozumieć czemu od czasu do czasu fotografuję dla kogoś za darmo.
Pojęcia takie jak wrażliwość,
osobisty światopogląd, emocje i wewnętrzne, prywatne przeżycia
nie są na sprzedaż. Przynajmniej nie powinny. To nie ujęcia
paparazzi, o które zabijają się brukowce. Wszak na zdjęciach
umieszcza się cząstkę siebie...a oddawanie się komukolwiek w
zamian za pieniądz ma już swoją nazwę od wielu stuleci .Oczywiście, nie oznacza to, że postrzegam w ten sposób innych, którzy czerpią różne korzyści ze swoich kadrów. W moim przypadku, zamiast
kupczenia, wolę się tym wszystkim po prostu podzielić.
Może i należałoby odgraniczyć ducha
od ciała, ale zdjęcia są dla mnie kwestią na tyle osobistą, że jest
to chyba w zasadzie niemożliwe. Tym samym, nie wiem czy prędzej czy
później nie skasuję tej strony i nie zacznę działać pod jakimś
pseudonimem. Moment przełomowy jakim jest zakup nieskomplikowanego
aparatu wielkoformatowego firmy Ica Dresden jest dość dobrym
pretekstem.
Fotografia jest dla mnie pewną formą
ucieczki. To pewien alternatywny (i zapewne wyidealizowany) świat,
który rządzi się własnymi prawami. Ten, kto zna choć trochę polską muzykę punk-rockową, powinien wiedzieć o co chodzi. Nie więc sensu się rozpisywać. Gdybym miał czerpać ze
swoich zdjęć jakiekolwiek korzyści materialne, to już dawno
przestałbym szanować to co robię. W moim świecie nie wszystko
jest na sprzedaż. Poza tym, nie uważam żeby cokolwiek z mojej
twórczości kwalifikowałoby się do wyceny.
Może i trzeba włożyć coś do
przysłowiowego gara, a to co napisałem jest naiwne i/lub wyolbrzymione.
Mam jednak nadzieję, że życie nigdy nie zmusi mnie do handlowania
własnymi ujęciami. Po prostu chciałbym, aby któregoś dnia przy
ul. Skockiej w Wągrowcu chowano do ziemi uśmiechniętego,
zadowolonego z siebie trupa.
Nikt nie musi tego rozumieć.
Tymczasem zapraszam do posłuchania
sobie muzyki:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz