Skan odbitki stykowej 9x12. Fomabrom.
Kij od szczotki, kilka kształtek
hydraulicznych, uchwyt do flagi, gąbka do mycia garów...i jest
statyw na głowę. Niecała godzina roboty.
Zauważyłem, że skrajnie zadymione
materiały w pewnym momencie zwyczajnie przestają reagować na
bromek. Kiedyś trochę o tym czytałem, lecz dopiero przedwczoraj
zobaczyłem to w praktyce. Podbicie jego ilości do 20 gram
spowodowało jedynie spory spadek czułości przy jednoczesnym
wzrośćie kontrastu. 15-17,5g to chyba złoty środek. Cóż zrobić,
przy 5 czy 10 gramach nie pojawia się nawet obraz.
Poza tym, szkoda materiału na
eksperymenty, jestem zadowolony z tej formy. Losowe plamy, czy
defekty emulsji takie jak dziury, retykulacja czy jej miejscowe
spływanie dostarczają mi podobnych wrażeń jak kolodion. Każde ze
zdjęć żyje swoim własnym życiem (dlatego warto uprawiać
fotografię w jej materialnej formie), a loteriada jaka towarzyszy
każdemu ujęciu sprawia, że efekt jest nie do powtórzenia. Gdyby
wszystko było na jedno kopyto, byłoby po prostu nudno. To fajna
zabawa przy okazji której coś powstaje.
Chyba więcej z tego nie wycisnę. W
końcu to materiał graficzny, pozbawiony większości półtonów.
Zamiast półtonów, mam na kilku
płytach całkiem sympatycznego grzybka. Ciekawe ile ma lat?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz