czwartek, 24 lipca 2014

Best before 1965 - II

Skan odbitki stykowej 9x12. Fomabrom.

Kij od szczotki, kilka kształtek hydraulicznych, uchwyt do flagi, gąbka do mycia garów...i jest statyw na głowę. Niecała godzina roboty.

Zauważyłem, że skrajnie zadymione materiały w pewnym momencie zwyczajnie przestają reagować na bromek. Kiedyś trochę o tym czytałem, lecz dopiero przedwczoraj zobaczyłem to w praktyce. Podbicie jego ilości do 20 gram spowodowało jedynie spory spadek czułości przy jednoczesnym wzrośćie kontrastu. 15-17,5g to chyba złoty środek. Cóż zrobić, przy 5 czy 10 gramach nie pojawia się nawet obraz.

Poza tym, szkoda materiału na eksperymenty, jestem zadowolony z tej formy. Losowe plamy, czy defekty emulsji takie jak dziury, retykulacja czy jej miejscowe spływanie dostarczają mi podobnych wrażeń jak kolodion. Każde ze zdjęć żyje swoim własnym życiem (dlatego warto uprawiać fotografię w jej materialnej formie), a loteriada jaka towarzyszy każdemu ujęciu sprawia, że efekt jest nie do powtórzenia. Gdyby wszystko było na jedno kopyto, byłoby po prostu nudno. To fajna zabawa przy okazji której coś powstaje.

Chyba więcej z tego nie wycisnę. W końcu to materiał graficzny, pozbawiony większości półtonów.

Zamiast półtonów, mam na kilku płytach całkiem sympatycznego grzybka. Ciekawe ile ma lat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz