Skan odbitek barytowych 16x16. Ilford FP4 i Fotopan HL400.
W sumie to będzie
tak jakby o umieraniu. Zdjęcia z 1 listopada, święta zmarłych.
Śmieszna sprawa.
Czasem zdarza mi
się zastanawiać nad sobą samym. Od dłuższego czasu próbuję
określić, czy jestem „jeszcze stamtąd”, czy „już stąd”.
Zawieszony pomiędzy
dwoma miejscami. Człowiek właściwie znikąd. Wągrowczanin?
Poznaniak? Polak? Nie czuję, abym pasował do jakiejkolwiek z tych
szufladek.
Nie wiem, czy jest
jakikolwiek sens w tym, by poszukiwać tego skąd się pochodzi.
Nawet ciekawostki z własnych drzew genalogicznych mogą być
zwyczajnie zatrważające, więc czasem lepiej nie szukać prawdy.
Coraz częściej
dochodzę do wniosku, że tak naprawdę kiepsko znam swoje rodzinne
miasto. Wągrowiec, który znam/znałem istnieje jedynie w mojej
świadomości. Bywam tu rzadko, kompletnie nie wychwytuję
zachodzących w tym mieście zmian.
Jestem święcie
przekonany o tym, że wciąż znajdę tu filię Zakładów im.
Hipolita Cegielskiego, restaurację „Cysterską”, czy
nieistniejącą już od kilkunastu lat cukiernię „Hawana”, gdzie
jako dzieciak zajadałem się słodkimi aż do porzygu bezami. Mój
umysł nie rejestruję rozkładu i znikania takich miejsc. Każda
wizyta kończy się szokiem, bo człowiekowi wciąż wydaje się, że coś nadal trwa. Okazuje się jednak, że nie ma tego już od
kilku(nastu?) dobrych lat.
Wyjeżdżając stąd na przełomie 1996/1997 roku zapamiętałem to wszystko inaczej.
Wyjeżdżając stąd na przełomie 1996/1997 roku zapamiętałem to wszystko inaczej.
Trzeba pogodzić się
z tym, że nie ma już miasta ze wspomnień. W jego miejscu
funckonuje obecnie zupełnie inny, obcy twór: miasto rond, koni
trojańskich (zwanych dyplomatycznie supermarketami), wilków z Wall
Street i trumien (bo w czymś trzeba chować miejscowych
samobójców).
Stary, znany mi
Wągrowiec zmarł już dawno temu. Postanowiłem zapalić mu
fotograficzny znicz w postaci powyższego dyptyku.
Może czas zacząć
odkrywać miasteczko na nowo? Fotografować tu i teraz. Nie ma
przyszłości, przeszłości nie ma również. Nie sposób odnaleźć
minionego czasu bez robienia odbiorcy w konia za pomocą mniej lub
bardziej skomplikowanych zabiegów formalnych.
(A jeżeli już o formie mowa, to Xtol bardzo dziwnym środkiem jest. Sprawia wrażenie, jakby podwyższał efektywną czułość tak jak Hydrofen)
(A jeżeli już o formie mowa, to Xtol bardzo dziwnym środkiem jest. Sprawia wrażenie, jakby podwyższał efektywną czułość tak jak Hydrofen)
Po minionym zostają co najwyżej ślady.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz