Orwochrom UT18 z
terminem ważności do 1982 roku. Skan diapozytywu wywołanego w
procesie Orwocolor 9165.
Włościejewki k.
Książa Wielkopolskiego.
Popegeerowska wieś,
w której odbył się wczoraj plener fotograficzny. Nie jest to
jednak typowa, pozostawiona samej sobie wioska, o której wraz z
upadkiem PGRu świat zapomniał. Na pewno, życie nie tętni tu tak
jak dawniej i jest inaczej.
Dziękuję za dobrą
zabawę, choć po odłączeniu się od „wycieczki”, skończyłem
swoją zabawę pod miejscowym, otwieranym raz na kilka godzin sklepem. Zostałem tam
jako jedyny człowiek z aparatem, bo reszta dawno pojechała
na ognisko. Skład spożywczo-przemysłowy to chyba drugi (pod względem
ważności, bo najistotniejszy jest kościół) ośrodek, gdzie toczy się życie. Miejsce idealne do
obserwacji. Do zgarnięcia po ryju także, ale na szczęście się
obyło.
Miałem okazję
porozmawiać tam z mieszkańcami, ponieważ pogoda wybitnie nie
sprzyjała fotografii. Przynajmniej czarnobiałej. Kompletna klara.
Były więc rozmowy.
O tym, że podobno za komuny i świetności gospodarstwa było lepiej, oraz na temat tego, że
inwestor A.Bryl zrobił tu więcej dobrego. Ciężko ocenić z której rzeczywistości mieszkańcy są tak naprawdę zadowoleni, bo jedna i druga uważana jest za świętość. Socjalizm i kapitalizm ex aequo.
Najważniejsze, że coś dają. Można było to wyczuć.
Najważniejsze, że coś dają. Można było to wyczuć.
A UT18 to jednak
najbardziej niezawodny, klasyczny materiał barwny jaki znam.



Bo w takiej fotografii rozmowa pod sklepem jest w zasadzie jednym z ważniejszych momentów.
OdpowiedzUsuńTo prawda. Bez rozmów nie zrozumiesz w pełni rzeczywistości i miejsca, w którym jest tym ludziom dane żyć. Bierna obserwacja otoczenia z pobliskiego przystanku PKS to nie wszystko. Wszystkiego nie zobaczysz. To trochę tak jak u Stasiuka. Pisze o czym zupełnie innym, gdy jedzie samochodem i mija ludzi, a dochodzi do zupełnie innych wniosków, gdy z nimi rozmawia. To tak jak czytać zupełnie innego autora.
OdpowiedzUsuńBez znajomości kontekstu, nie zdziałasz na takiej wiosce zbyt wiele.
Bo tam prawie nic nie ma. To cud, że i tak zrobiłem aż 5 zdjęć wartych (moim subiektywnym zdaniem) pokazania.