poniedziałek, 9 marca 2015

Zielone Wzgórza, czyli pasożyci, robacy



Skan kopii stykowych 9x12, Fomabrom.

Wracam w stare miejsca po to, by zobaczyć czy coś się zmieniło.
Tak jak codziennie po wstaniu z łóżka sprawdza się, czy świat za oknem jeszcze istnieje.

Sprawdzam sam siebie i próbuję zauważyć, czy zmieniłem percepcję.
Weryfikuję czy patrzę na dawne sprawy w ten sam sposób.

Nie wiem po co.
Może niepotrzebnie.
Może szukam sensu tego co robię.
By wciąż to robić.

Drzewa umierają powoli i po cichu.
Jest w tym coś, co przyciąga.
Natura umierająca, obsesja mijającego czasu.

Pytam przechodnia o drzewo z drugiego kadru.
W odpowiedzi słyszę "Skurwysyni, pasożyci, robacy"
Chyba miał na myśli ludzi.







4 komentarze:

  1. Witaj Jędrek.
    Właśnie wczoraj zastanawiałem się co u ciebie słychać i jak na twoją fotografię wpłyną zmiany sprzętowo materiałowe :) Rozmawialiśmy właśnie z Bogusiem na temat dochodzenia do obrazu, który spełnia nasze oczekiwania. Trzeba często powrotów do tematu, miejsca. Zdobycia nowego doświadczenia, wyciągnięcia wniosków, poprawienia błędów itd. To droga i proces. Cieszę się że widzę twoje nowe fotografie.
    P.S.
    Czasem myślę o Ziemi jako o odrębnej , żywej istocie na ciele której rozwijają się różne organizmy. Jedne żyją z nią w symbiozie a inne (człowiek), które są wybrykiem natury pasożytują bez opamiętania. Wyobrażam sobie że inteligentna istota jaką jest Ziemia poradzi sobie z tymi pasożytami. Może wszystkie kataklizmy są zwyczajnym procesem obronnym i pozbywaniem się "Skurwysynów, pasożytów, robaków" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!

      Na Dębcu bez zmian, słychać wciąż to samo :polski, punkrokowy jazgot wałkowany na przemian z zimnofalowym brzmieniem :)

      Też poważnie zastanawiałem się nad tym, czy zmiany wpłyną u mnie na cokolwiek (a jeśli tak, to czy będą to zmiany na lepsze?) Nie mnie oceniać. Mnie się nigdy żadne zdjęcie mojego autorstwa nie podoba. Po wywołaniu drugiego stwierdziłem, że chyba należałoby zrobić je po prostu w kolorze by od razu wywoływić z kadru jemiołę i lumpeks. Albo należałoby to powiększyć. Nie przywykłem jeszcze do tego, że na małej klatce wszystko od razu widać.

      Dla mnie ziemia to ekosystem funkcjonujący jak doskonały mechanizm. Ot, taka maszyna gdzie całe działanie zależy od wielu ogniw, trybików.... Człowiek co chwila zaburza jej działanie. Jak nie głupotą, to pazernością, czy "skurwysyństwem, robactwem". I potem jest "error" (taki jak w Wapnie chociażby), tak jak mówisz.

      Swoją drogą, to ciekawe że wspominasz o kataklizmach. Za jakiś czas miałem zamiar wspomnieć o jednej, miejscowej i zatuszowanej przez ówczesne władze katastrofie. Póki co, przymierzam się do zdjęcia. Być może w następny weekend się uda.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Natura ustępuje człowiekowi. Ale tylko po to, żeby wziąć lepszy zamach do wymierzanego mu kopniaka...
    Trzeba wracać. Trzeba próbować, powtarzać, wyciągać wnioski. Dostrzegać trzeba nowe, niewidoczne wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiśćie. Trzeba się rozwijać, zastój to chyba najgorsze co może się przytrafić na drodze twórczej. Niestety coś o tym wiem. Gdybym w porę się nie opamiętał, pierdyknąłbym swojego czasu aparat w kąt i zajął się np. zbieraniem na klawisze i Amigę. Takie niespełnione marzenie i fanatyczna miłość, która odżyła mi ostatnio przy okazji Festiwalu Dawnych Komputerów i Gier w Poznaniu,

      Powrót, poprawianie...nawet jeśli zmieni się mało, to czasem jest to po prostu dobry pretekst na relaks. Zielone Wzgórza to nawet b.malownicze miejsce. Wystarczy wyjść z pociągu i przejść 10m by być już na łąkach pod Puszczą Zielonką. Czekając na pociąg powrotny można wyłożyć się na trawie, wyciągnąć piwo i zapomnieć o świecie. Super sprawa :)


      P.S. Co do kopniaka, oczywiście przytaknę! :)

      Usuń