Ostatnie klatki ze
zgrzewki UT20. Wywołane w procesie Orwocolor 9165.
Wbrew pozorom, mam
poczucie humoru.
Tak jak podarowany
mi ostatnio UK17. Jest zepsuty do tego stopnia, że po
wywołaniu otrzymuje się kompletnie czysty pasek. Zadymienie zjada w tym calutki obraz (nawet na perforacji!). Kolejna nauczka.
Najwidoczniej,
stawiająca opór materia "chce mi coś powiedzieć". Chyba zacznę
wierzyć w istnienie jakichś bliżej nieokreślonych sił. Z reguły
nie daję wiary niczemu, co nie jest naukowo udowodnione, ale coś ostatnio dużo wszelkich zbiegów okoliczności (tudzież ironii losu).
Raczej nie da się
już nic z tym zrobić. W najlepszym wypadku, na wspomnianym UK17 uzyskać można
granatowo-szary obraz - manipulowanie zawartością bromku/czasem wywoływania w przypadku starych materiałów barwnych prowadzi do zachwiania (i tak już rozkalibrowanej) równowagi między żółtym, a niebieskim.
Zresztą.. nie ma sensu zmieniać procesu i eksperymentować dla dwóch rolek. Lepiej już zrobić coś w czerni i bieli. Szybciej, pewniej i nie trzeba babrać się w trującej chemii. Poza tym, brak mi już chęci i pomysłów na pewne treści.
Zresztą.. nie ma sensu zmieniać procesu i eksperymentować dla dwóch rolek. Lepiej już zrobić coś w czerni i bieli. Szybciej, pewniej i nie trzeba babrać się w trującej chemii. Poza tym, brak mi już chęci i pomysłów na pewne treści.
Nie pamiętam też,
kiedy po raz ostatni korzystałem z powiększalnika. Stykówki 9x12
z Graflexa przecież go nie wymagają. Czas go zbudować.
Stary aparat 9x12,
uchwyt do reprodukcji ,parę niepotrzebnych klepek od antyram,
okleiny meblowe, oprawka GU-10, listwa przypodołogowa, puszka po
orzeszkach...i jest pomysł jak go zrobić. Dyfuzor musi wystarczyć, czyli fotoamatorszczyzna pełną
gębą. Ciekaw jestem czy się sprawdzi.


Jak tam stara kopiorama z okolic Nowego Sącza? Zdaje egzamin?
OdpowiedzUsuńZdaje! Wygląda teraz jak nówka i na dodatek pięknie pachnie pokostem ;)
UsuńCiekawe ile ta kopiorama już przejechała ;-) jeżeli należała do niemieckiego fotografa który uciekał z Łącka przed armią czerwoną to pewnie została zakupiona w Niemczech. Potem mój kolega przywiózł ją na Śląsk. Jak ją dostałem to z 3 lata leżała i nie bardzo miałem pomysł co z tym zrobić, a potem jak wspominałeś że jedziesz tylko z wielkim formatem do Szwecji to stwierdziłem że Tobie będzie użyteczna bo u mnie tylko leży i dalej niszczeje. Ciekawe przygody tak małego przedmiotu.
UsuńNie wiem kiedy i czy w ogóle z nią gdzieś pojadę. W chwili obecnej, zakotwiczyłem w fabryce okien jako zgrzewacz. Jednak i to może się znów kiedyś odmienić, bo życie zaskakuje. Tak jak historia tej kopioramki :)
UsuńPodczas jej restauracji, widziałem na niej resztki jakiegoś napisu gdy zeskrobywałem brud papierem ściernym. Niestety były kompletnie nieczytelne, a kolejne ruchy płótna tylko do cna je starły. Szkoda. Może znalazłoby się nazwisko właściciela? ;)