Skan odbitki 10x15 na papierze
Fotonbrom. Negatyw HP5 (naświetlany na 25 lub 12 ASA) wywołany w... wodzie z
Warty.
Miejska legenda głosi, że kiedyś w
wodzie z rzeki można było wywołać negatyw. Niestety, to nie
legenda. Trzeba tylko wiedzieć gdzie i kiedy ją pobrać. No...i
należy mieć trochę szczęścia (w powszechnym nieszczęściu).
Zawsze zastanawiało mnie, co takiego
ciągnie wszelkich fotografów do rzek. Krajobrazy? Filozoficzne
„pantha rei”? Rola rzek (źródło żywności i droga
transportu) przy historycznym rozwoju wsi oraz miast? Może coś
innego lub bliżej nieokreślonego? Pewnie każdy ma swój powód. Mnie akurat zawsze ciągnęło do lasów. Cisza, spokój, a wszelkie ślady cywilizacji zasłaniają drzewa.
Wiem jedno. Sam poszedłem nad Wartę w
celu jej sportretowania, choć mimo wszystko, bardziej zainteresowały
mnie rosnące pzy niej wszelkiej maści badyle i krzaczory. Szczególnie w kontekście
ostatnich wydarzeń.
To ostatnie zdjęcie, jakie zrobiłem/zrobię w tym roku.
To ostatnie zdjęcie, jakie zrobiłem/zrobię w tym roku.
Może i nie o Warcie, ale tekst jak zwykle w punkt.


Warta to akurat rzeka prawie że pstrągowa przy tym co w moim mieście płynie :-)
OdpowiedzUsuńNie kuś, bo kiedyś na ten Śląsk wparuję z plecakiem pełnym butelek i Wam te "dobra" naturalne pokradnę ;)
Usuń(choć jeżeli mam być szczery, to cieszyłbym się, gdyby mi nic z takich eksperymentów nie powychodziło)
UsuńCo by ludzie na siebie nie wymyślili, to rzeka i tak będzie płynąć. Może zmienić koryto, ale nie zatrzyma się.
OdpowiedzUsuńMam The Billa na dysku, ale chyba sobie puszczę z kaseciaka. Tak do drugiego śniadania... W wodzie z bogatyńskiej Miedzianki wywołać filmu chyba się nie da, natomiast był czas, gdy można w niej było farbować spodnie. Na różne kolory :)