Skan kopii stykowych 9x12 z płyt szklanych Foton GO 3.0 z terminem przydatności do 1965 roku.
Sołtysa, czyli znajomego z okolicy poznałem kiedyś w autobusie nocnym. Wracaliśmy z koncertu Zwłok, czyli legendarnej formacji, która reakywowała się po 30 latach nieobecności.
Pewnego dnia, wpadł bez zapowiedzi na piwo, czyli zwyczajnie zadzwonił domofonem. Nikt mnie w ten sposób nie odwiedził...od połowy lat 90-tych.
Musiałem więc odwdzięczyć się zdjęciami.


Bardzo ładne zdjęcia i ciekawy efekt. Termin przydatności klisz robi wrażenie;)
OdpowiedzUsuńTakie czasy panie kolego, że trzeba się wcześniej umawiać, to tak zwana "nowoczesność"...
Pozdrawiam
Marcin.
Dziękuję!
OdpowiedzUsuńEfekt jest w dużej mierze przypadkowy, bo czasami wychodzi co druga lub trzecia płyta -wszystko zależy chyba od tego, jak bardzo zniszczona/zagrzybiona jest dana sztuka z paczki. Trochę to uciążliwe gdy ma się zamiar zrobienia z tego późniejszej wystawy, ale poniekąd bardzo cenię sobie rolę przypadku w fotografii analogowej na tak niepewnym materiale. Takich uroków fotografia cyfrowa niestety nie posiada i m.in dlatego jej nie praktykuję. Poza tym, jest zbyt "formalnie doskonała" w stosunku do tego, co chcę zazwyczaj powiedzieć przez swoje zdjęcia :)
A nowoczesność jest dla mnie przereklamowana i zwyczajnie nijaka. Dokładnie taka jak w utworze "Światowątpliwości" genialnej formacji Profanacja :)
Też czasem pracuję na przeterminowanych materiałach (http://marcinnorbert.blogspot.com/2015/12/pierwszy-aparat-marzen-zakonczenie.html), (http://marcinnorbert.blogspot.com/2015/12/gdyby-zatrzymaa-sie-ziemia.html) i (http://marcinnorbert.blogspot.com/2016/01/nowy-rok-12stc-sniegu-brak.html) ale te Twoje są bardzo mocno przeciągnięte, aż robi to samo w sobie wrażenie. Bardzo cenie taka przypadkowość w fotografii i trzeba ją traktować w kategoriach efektu. Fotografia cyfrowa, też ma swoje uroki i wady, które mogą być za np. 30lat doceniane tak jak teraz docenia się to w fotografii analogowej. ;)
UsuńŻyczę powodzenia przy tworzeniu wystawy, zapowiada się interesująco.
Nie znałem tej formacji ale pasuje bardzo do tematu.:)
P.S.
Link do znajomego kreta ciemniowego który też pracuje na przypadkowości w fotografii. https://betko.wordpress.com/
Niestety, czasami wolałbym by były odrobinę mniej przeciągnięte, choć zadymienie na nich jest tak silne, że bardzo ciężko je kontrolować. Trzeba sypać co najmniej 17 (słownie: siedemnaście) gram bromku na litr wywoływacza by w ogóle uzyskać na tym jakikolwiek obraz - w przeciwnym wypadku płyta wyłazi z kuwety czarniutka jak smoła bez jakichkolwiek szczegółów (nawet konturów postaci) :)
UsuńCóż...jak skończy mi się cały zapas, to zamknę serię i/lub zacznę robić własne oblewy z czegoś świeżego :)
Przepraszam za długi czas odpowiedzi, ale mam ostatnio urwanie głowy
To faktycznie bardzo dużo tego bromu ;) Mnie, do tej pory wystarczało kilka gram na litr ale dobrze wiedzieć, że czasem
OdpowiedzUsuńw takich wyjątkowych przypadkach można a nawet trzeba sypać znacznie więcej.
Pozdrawiam i dalej obserwują efekty Phtoamatorszczyzny ;)
Na szczęście mam spory zapas tego specyfiku, a dojście do takiej ilości było poniekąd aktem desperacji, który odniósł jakiś skutek :)
OdpowiedzUsuńW chwili obecnej, staram się rozpracować płyty Foton Omega z terminem do 1966. Gdy skończę to opakowanie, zakończę cykl :)